Trzy włosy na brodzie kobiety

Trzy włosy na brodzie kobiety – to następny odcinek „Trenera duszy” pióra Anny Rychter, tym razem o starzeniu się kobiety.


Trzy włosy na brodzie kobiety

Trzy włosy na brodzie kobiety

Bardzo zadowolona z siebie wzięła się ochoczo za liczenie bezdusznych cyferek w tabelkach i ani się spostrzegła jak w ciszy i spokoju, nie niepokojona przez nikogo dokończyła wreszcie całą zaplanowaną pracę. Nawet nie zerkała nerwowo jak co dzień w prawy dolny róg ekranu monitora, żeby wkurzać się na zbyt wolno płynący czas. Była tak nabuzowana tym, że swoją misterną filozofią wyprowadzi Poprzednią z zapaści miłosnej, że przesiedziała przy klawiaturze o 15 minut dłużej.

Kiedy zorientowała się, że na nią już czas, wyłączyła komputer i sięgnęła do torebki po kosmetyczkę, aby przed wyjściem na ulicę poprawić makijaż. Patrząc w lusterko, spostrzegła, że pogłębiły się jej bruzdy wokół ust, a na brodzie wyrosły trzy nowe, sztywne włosy. Do tego dołączyła się pionowa zmarszczka u nasady nosa  i te cholerne kurze łapki…

„Trzeba iść z tymi włosami do endokrynologa albo do ginekologa. To pewnie jakieś zaburzenia hormonalne. No jasne, to normalne w moim wieku! Chociaż dużo jest kobiet, które nic sobie z tego nie robią, mają piękne wąsy i brody, oddzielone od siebie pasmem szminki. To chyba jakiś symbol równouprawnienia i parytetów. Tyle teraz mówią o tym w telewizji, żeby się zrównywać.

Ale ja mimo wszystko kupię dziś depilator do twarzy w kremie. Nie dam się zrównać zarostem  z facetami!”

– Jesienna sięgnęła po pęsetę i wyrwała nieszczęsne trzy włosy z brody. Potem przypudrowała twarz, domalowała kredką brązowe kreski wewnątrz oczu, pociągnęła rzęsy ciemnozielonym tuszem i orzechową szminką nakreśliła kontur swoich bladych ust, dokładnie w tym miejscu, gdzie zawsze być powinny. Lekko podtapirowała oklapnięte włosy i spryskała je lakierem, który zawsze miała w szufladzie biurka. Spakowała kosmetyczkę do torebki i zasunęła suwak. Zamknęła pokój na klucz, który położyła na ladzie w szatni, straszącej pustymi o tej porze roku wieszakami, jak niegdyś sklep mięsny w PRL-u. Jedynym atrybutem tego miejsca był smutno wiszący szalik w czarno – białą kratkę, pozostawiony na zimniejsze czasy przez jakiegoś roztargnionego klienta urzędu. Za pół roku będzie jak znalazł……

CDN

Anna Rychter

strona, gdzie można kupić całą książkę:
http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=trener_duszy,druk


#trenerduszy